Miasto z Grafenu
Na Początek
O początku bliski i straszny Początku prawy i nieprawy Początku ulic i dróg Początku niemrawy Początku zgubiony Początku o którym nic więcej mówić nie trzeba Początku nieba
Anielica
Czarne wieże mierzą się z wiecznym niebem Pod nimi miasto z grafenu Zaprojektowane przez proroków Budowane przez roboty
Anielica Q-36 leci nad nim Jej ludzkie imię to Justyna Ona chce wtopić się w tłum lecz nie może Ponieważ tylko ona jest tutaj obdarzona iskrą życia
To miasto kiedyś wstanie z kolan Przestanie być tylko zlepkiem słów Ono wstanie i pójdzie w dal Zaangażuje się kulturowo A potem zgaśnie jak świeca taki jego los
Prorocy/Wędrowcy
Przyszli z daleka coś mówili Zapisali dalekie mądrości na kamieniach Które ich słuchały Prorocy/Wędrowcy
Idą tu idą do nas Tysiącami Ich słowa budują Miasto z grafenu
Prorocy/Wędrowcy na zawsze Ociężali po podróżach Wypowiadają sekrety gwiazd Na zawsze
Droga/Połączenie
Tak naprawdę jesteśmy drogami Jesteśmy kanałami Żyły transportują krew Wylewa się ją i marnuje
Miasto to droga dróg Miasto szczelne i jasne Miasto z grafenu Jesteśmy wdzięcznymi drogami Jadącymmi po drogach
Jesteśmy tłumami
W mieście z grafenu Trzeba uważać na lustra I na spojrzenia przechodniów Tutaj spojrzenie tworzy Jesteśmy tłumami Sami się rozpraszamy Sami się łączymy Jesteśmy placem Jesteśmy środkiem komunikacji Oby tylko prądu nam nie zabrakło
Klub “Perspektywa”
Fragment miasta z grafenu Wzniesiony ponad czas Realizacja marzeń Jest na wyciągnięcie ręki Spójrz na jego bywalców Bo tutaj spojrzenie tworzy
Na zakończenie
Na zakończenie mam jedno spojrzenie I sekrety gwiazd Na zakończenie mam wszystko I już więcej nic Nie zapomnij